
BIELANY Czy Związkowy Klub Strzelecki przy Marymonckiej przestanie działać?
- Najpierw miasto skomunalizowało użytkowaną przez nas ziemię, a potem pominęło nasze prawa w księdze wieczystej, ale za użytkowanie działek urzędnicy żądają pieniędzy - mówią władze Związkowego Klubu Strzeleckiego
|
Miasto pobiera opłaty za użytkowanie ziemi przez Klub Strzelecki, chociaż ten nie figuruje w księdze wieczystej (c)
RAFAŁ GUZ |
Ul. Marymoncka 42 na Bielanach. Od kilkudziesięciu lat działki o powierzchni ok. 20 tys. mkw. użytkuje Związkowy Klub Strzelecki, który zrzesza kilkuset członków.
- Mamy tu "otwartą" strzelnicę, ćwiczymy przy naturalnym świetle. To jedyny taki obiekt w Warszawie - mówi Krzysztof Szcześniak, wiceprezes ZKS. - Tymczasem okazuje się, że miasto ma inne plany związane z tym terenem. Problem w tym, iż nas się o niczym nie informuje. O tym, że przez użytkowane przez klub działki pobiegnie trasa mostu Północnego, dowiedzieliśmy się przypadkiem - dodaje.
Działki przy Marymonckiej do niedawna należały w całości do Skarbu Państwa. Klub jako użytkownik wieczysty figurował w hipotece dwóch z nich, a sportowcy mieli teren użytkować do 2020 r. Tymczasem pojawiły się problemy. W 1990 roku część działek została skomunalizowana. Nowym właścicielem, zamiast Skarbu Państwa, została dzielnica Żoliborz. Siedem lat później prawo dzielnicy do ziemi potwierdził decyzją komunalizacyjną ówczesny wojewoda warszawski. - Wszystko odbyło się za naszymi plecami. Nikt nas o niczym nie informował - mówią dziś przedstawiciele ZKS. - Co więcej, także teraz dzielnica odmawia nam udostępnienia dokumentów, twierdząc, że nie jesteśmy stroną tego postępowania - padają zarzuty.
Urzędnicy tłumaczą dziś, że nie mieli obowiązku informować klubu o komunalizacji działek. - Przejście własności mienia stanowiącego własność Skarbu Państwa na właściwą gminę nie narusza praw osób trzecich, w tym przypadku Związkowego Klubu Strzeleckiego - tłumaczy Maksym Gołaś, rzecznik wojewody mazowieckiego. - Stronami w postępowaniach w sprawach nabycia mienia są Skarb Państwa i właściwa gmina.
Takie samo stanowisko zajmuje miasto i odmawia klubowi wglądu do dokumentacji. "Użytkownik nieruchomości, nawet prawnie nią władający, nie jest stroną postępowania" - w piśmie do ZKS tłumaczy Beata Szpiganowicz, naczelnik delegatury Biura Gospodarki Nieruchomościami w dzielnicy Bielany. - Wynik postępowania komunalizacyjnego nie dotyczy bowiem bezpośrednio jego praw - mówi.
Sportowcom taka argumentacja do przekonania nie trafia i decyzję miasta, które odmówiło udostępnienia dokumentacji, zaskarżyli do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
- Klub musi wiedzieć, dlaczego po komunalizacji pominięto go jako użytkownika wieczystego w księgach wieczystych - tłumaczy Czesław Kowalczyk, pełnomocnik procesowy ZKS. - I dlatego musi tę decyzję komunalizacyjną zobaczyć. Dodaje, że klub złożył też wniosek o ponowne wpisanie do ksiąg wieczystych.
A działacze ZKS dodają: - Nie ma nas w hipotece, ale opłat za użytkowanie wieczyste miasto owszem żąda. W ubiegłym roku kazano nam zapłacić ponad 20 tysięcy złotych, co dla naszego klubu, utrzymującego się ze składek jest dużą kwotą - mówią władze klubu.
Władze miasta tłumaczą, że ZKS ma prawo do użytkowania wieczystego nieprzerwanie od stycznia 1980 roku. - Z uwagi na fakt, że nieruchomość będąca w użytkowaniu wieczystym ZKS ma dwóch właścicieli [skarb państwa i miasto - red.], miasto stołeczne Warszawa wystąpiło do Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego o odłączenie z dotychczas prowadzonej dla nieruchomości księgi działek stanowiących własność miasta i założenie nowej księgi - tłumaczy Marcin Bajko, p.o. dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami w warszawskim ratuszu. Dyrektor Bajko dodaje, że miasto nie wiedziało, iż prawo użytkowania wieczystego przysługujące ZKS nie zostało w księgach ujawnione. - Nieprzeniesienie do nowo utworzonej przez sąd księgi prawa klubu stanowi przeoczenie referendarza sądowego - zapewnia Marcin Bajko.
Losy części klubowych działek zdają się być przesądzone. Przez ten teren mają przebiegać drogi dojazdowe do mostu Północnego. - W listopadzie ubiegłego roku wojewoda mazowiecki wydał decyzję dotyczącą lokalizacji trasy tego mostu - przyznaje Jakub Rudnicki, p.o. zastępcy dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami w Urzędzie Miasta.
Sportowcy niepokoją się, że budowa przeprawy przez Wisłę i całej infrastruktury z nią związanej może oznaczać likwidację klubu. - Nie będzie bowiem drogi dojazdowej - mówi wiceprezes Krzysztof Szcześniak.
Jakub Rudnicki zapewnia, że miasto nie ma żadnych uprawnień do likwidacji klubu. - Projektant przebiegu trasy jest zobowiązany tak zaplanować inwestycję, by do każdej nieruchomości położonej przy trasie mostu Północnego był dojazd - tłumaczy.
Kilka lat temu istniały projekty komercjalizacji nieruchomości. Poprzednie władze klubu planowały przyciągnięcie inwestora, który wybudowałby na tych terenach strzelnicę, hotel i apartamentowce. Z planów nic nie wyszło.
ANETA GAWROŃSKA, JANINA BLIKOWSKA